
Zarejestruj się i korzystaj bezpłatnie z Wieczornej Gazetki Kuchennej,
własnych zakładek z przepisami oraz Forum! Możesz także dodawać własne przepisy.
Użytkownicy online: 55 Gości, 0 Zarejestrowanych
Chciałabym opowiedzieć Wam o rozkoszach lokalnego żywienia, o przyjemności stawania się stałym bywalcem, o urokach spożywania posiłku wśród miejscowych staruszków (z całym szacunkiem, dla mnie określenie „staruszek” jest czuło-pieszczotliwe), o wspaniale funkcjonującym biznesie rodzinnym... A także o cudownej andaluzyjskiej mojamie. więcej »
Walczą we mnie dwa sprzeczne pragnienia: z jednej strony naturalną skłonnością osoby ciekawskiej i lubiącej wszystkie kuchnie świata jest chęć sprawdzenia jak największej ilości restauracji. Z drugiej jednak – miło jest być w knajpie rozpoznawaną, serdecznie witaną: „ Pani stolik pod oknem jest wolny…”, zaopatrywaną już na wstępie w ulubiony aperitif… Wymaga to jednak częstych wizyt... więcej »
Nowiutki (choć przykurzony), nie używany, oryginalny (choć nie przywiozłam go z Maroka), brązowy, wypalany i nie zdobiony niczym tażin stoi sobie u mnie na polskiej wsi i czeka na chwilę mojej odwagi. Bo prawda jest taka, że boję się, że pęknie. więcej »
(osoby szczególnie wrażliwe proszone są o zaopatrzenie się w odpowiednią ilość chusteczek) więcej »
Kochani! Może nieco wcześnie, ale nie mniej serdecznie, życzę Wam wszystkiego najlepszego z okazji najmilszych mi świąt, czyli Bożego Narodzenia, a także wesołego Nowego Roku! więcej »
Pisałam już niegdyś o musztardzie, no pewnie (O uzależnieniach, czyli musztarda po obiedzie) – w końcu mało co budzi we mnie tak wielkie emocje natury kulinarnej, jak właśnie ona. Z przyjemnością zatem odnalazłam w moich komputerowych zapiskach artykuł, który niegdyś drukowany był w piśmie „Kuchnia”. Przejrzałam go, poprawiłam i powstała Gazetka uzupełniająca tę poprzednią (mam nadzieję, że się zbytnio nie powtarzam)… więcej »
Przeglądam ostatnio różne teksty, jakie zdarzyło mi się w życiu napisać. Ten artykuł o papryce ukazał się kilka lat temu w piśmie "Kuchnia" - pomyślałam sobie, że nie wszyscy Czytelnicy Gazetki muszą koniecznie czytywać pisma kulinarne, a artykuł jest całkiem interesujący, więc czemu miałby się zmarnować? Jak zwykle bywa w takich sytuacjach, troszkę go przerobiłam zgodnie ze stylem i potrzebami Gazetki. Miłej lektury i uważajcie na kapsaicynę!!! więcej »
Sos żurawinowy zmienił swoje oblicze – zamiast tradycyjnych pomarańczy dodaje się teraz kumkwaty, persymony, grejpfruty i granaty, widziałam także sos żurawinowo-musztardowy i taki z dodatkiem wędzonych, piekielnie ostrych papryczek chipotle. Skrajnym przypadkiem było pozbawienie indyka towarzystwa tradycyjnych partnerów definitywnie i zastąpienie ich podobnymi w barwie buraczkami w formie chutneyu lub zupełnie do niczego nie podobną konfiturą z cebulki. więcej »
W stanie zagrożenia straszliwym widmem grypy cośtam/cośtam (choć najwyraźniej są to raczej zatoki) nie stać mnie jakoś na dogłębne rozważania o istocie smaku, kulinarnych dziejach świata, rozwoju kuchni narodowych itp. Ponadto humor mam średni (bo nos zatkany, a u mnie to jest współzależne), ponarzekam sobie dzisiaj trochę. Na Rodzinę, na przykład. więcej »
Wózek jest pełen, płacę w kasie dwa razy więcej, niż planowałam, idę do samochodu. Dzwoni komórka – weekendowi goście muszą, niestety, odwołać wizytę (katar, oby nie świńska grypa). Przypomina mi się nagle, że w niedzielę mieliśmy jechać na wycieczkę, odpada zatem robienie obiadu (mięso pójdzie do zamrażalnika, ale jak ja je tam wepchnę?!). więcej »
W tym tygodniu żadnej prawdziwej Gazetki niestety nie możecie ode mnie oczekiwać - trwają belgijskie ferie jesienne, mam w domu dwoje dzieci, a i Mąż wziął parę wolnych dni... Sami rozumiecie, że przekłada się to na całkowity brak czasu, a nawet nie tyle czasu, co możności spokojnego zebrania myśli i poukładania do kupy tego, co chciałoby się napisać. więcej »
Dzisiejsza Gazetka jest moim artykułem (z małymi przeróbkami) z żoliborskiego kwartalnika "Żolibor" (serdecznie polecam lekturę całości!). Życzę Wam wszystkim najmilszych wspomnień... więcej »
Po powrocie do Belgii wyciągam przewodniki po okolicy, wymyślam dłuższe i krótsze wycieczki – ze względu na Gucia raczej krótsze. Cóż, nie można zostawiać psa na długo samego, zaś na samą wzmiankę o samochodzie nasze biedne seterzysko dostaje ataku drżączki podróżnej i trzęsie się, jak listek jesienny – nawet kolor się zgadza. więcej »
Jedziemy na wieś, taką z sadem, wielkim lasem nieopodal, maleńką rzeczułką i łąką. Mam wielkie nadzieje na jagodowo-grzybne lato, na ognisko co wieczór (kiełbaska musi być tak przypieczona, że aż czarna i wręcz trudna do zgryzienia, musztarda "saperska"), na porzeczki z krzaka pod starą jabłonią... więcej »
Mamusia nas opuściła - nie, nie w ostatecznym sensie tego określenia (broń Boże i tfu tfu), tylko zaraz po europejskich wyborach wsiadła do samolotu i wróciła na łono stęsknionej Ojczyzny oraz zaopiekować się jeszcze bardziej stęsknionym Tatusiem. więcej »
Wnioskuję – zarówno z ilości użytkowników PieceOfCake, jak i z szarych krzyżyków w Skype - że niemal wszyscy postanowili świętować dzień Bożego Ciała poza obszarem łączności internetowej. Cóż, w Belgii nie mamy czterodniowego weekendu – wczoraj był normalny dzień szkolno-pracowy, więc i dzisiaj nie ma żadnego „mostku”. Niektórym to dobrze… Nie zazdrośćmy jednak (i tak jest zimno i pada)… A jeśli już, to tylko trochę… więcej »
Pośpiech zaś wynika nie tylko z ogólnego, właściwego naszym czasom, zaganiania, ale również tego, że dzisiaj wieczorem mam doroczną kolację mojego Klubu Pań jadających Lunche i Wymieniających Przepisy. (Już chyba o nim pisałam, a jeśli nie, to nadrobię to w tak zwanej przyszłości). Na tę kolację zapraszamy też Mężów, trzeba więc zrobić wszystko podwójnie, zaś desery nawet i potrójnie... Ja w tym roku robię jedną z przystawek - konkretnie Jajka faszerowane po polsku - i muszę nafaszerować 45 połówek jajek na twardo. Sami widzicie, nie w kij dmuchał. więcej »
Ostatnio przeczytałam dość dużo artykułów o nowych trendach w sztuce jedzenia. Odsuńmy na bok te, które wywołane zostały Wielkim Kryzysem, o nich będzie się jeszcze dużo mówić. Dzisiaj napisałam o tych trendach, które rządzą modą kuchenną od kilku już lat, obecnie zdają się osiągać apogeum, a zatem panować będą nam miłościwie jeszcze przez jakiś czas. Jeśli więc dotąd nie byliście trendy, to na co czekacie?! Ostatnia chwila! więcej »
Ciocia przegląda menu i przyznaje, że wszystkie dania wyglądają na smaczne, ale my wiemy dobrze, że mówi to tylko po to, by podkreślić, jak wielką przyjemność sprawia jej samo PRZEGLĄDANIE tego menu. Przecież już od porannej szklanki herbaty Ciocia wie doskonale, że zamówi smażoną rybę. więcej »
Doszliśmy właśnie do dań głównych komunijnego przyjęcia – i choć zasadniczo jestem zwolenniczką poprzestania na zakąskach zimnych i ciepłych, rozumiem wszak, iż bardziej konserwatywnie nastawiona część Rodziny może domagać się czegoś konkretnego, a nie tam panie tego, jakichś kanapeczek i zupek. więcej »
| « | Luty 2010 | » | ||||
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |